Rośnie nielegalny handel długami w internecie
Wiadomości | Finanse 2009-11-06 09:06:56
W Polsce wzrasta liczba tzw. internetowych giełd wierzytelności. Nie ma jednak przepisów, które regulowałyby działalność tego typu stron internetowych. Założycielem e-giełdy może być każdy. Jednocześnie taki założyciel sam ustala zasady jej funkcjonowania. W efekcie e-giełdy stają się miejscem nadużyć. Zdarzają się przypadki, że dług zamieszczony na giełdzie nie istnieje lub został już spłacony.
Powstające jak grzyby po deszczu internetowe giełdy wierzytelności to jeden z efektów kryzysu. Jak do tej pory jednak ustawodawca nie ustalił zasad ich funkcjonowania.
– Nie ma jednego sztywnego modelu działania internetowych giełd wierzytelności. Działanie takich giełd nie jest regulowane przepisami prawnymi – mówi Małgorzata Zamorska, radca prawny, partner z kancelarii bnt Neupert, Zamorska & Partnerzy.
W konsekwencji funkcjonowanie e-giełd ustalane jest jedynie na podstawie ogólnych przepisów prawa.
– Tego rodzaju platformy kojarzące sprzedawców i kupujących rządzą się ogólnymi regułami kodeksu cywilnego, w tym przelewu wierzytelności – wyjaśnia Leszek Rydzewski, adwokat, wspólnik w kancelarii FKA Furtek Komosa Aleksandrowicz.
Jak wynika z praktyk stosowanych przez e-giełdy, brak szczegółowych uregulowań prowadzi często do nadużyć.
– Działalność tego rodzaju podmiotów powinna być poddana analizie, zwłaszcza pod kątem skutków społecznych, np. w obrocie konsumenckim – przyznaje Leszek Rydzewski.
Kto przede wszystkim prowadzi e-giełdy? Jakiego rodzaju dokumenty muszą przedstawić klienci elektronicznych giełd wierzytelności? W jaki sposób operatorzy e-giełd starają się uniknąć odpowiedzialności za wystawiane na aukcji wierzytelności?
Małgorzata Kryszkiewicz
Więcej: Dziennik Gazeta Prawna 6.11.2009 (218) – str.B9
Pełna wersja wiadomości prawno-gospodarczych – czytaj na gazeta prawna.pl.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna 6.11.2009 (218)




