Wysłuchanie publiczne wyeliminowałoby zakulisowe gierki przy uchwalaniu ustaw
Wiadomości | Zarządzanie 2009-10-08 08:47:02
W kontekście ostatniej afery związanej z poprawkami do ustawy o grach losowych i zakładach wzajemnych wydaje się, że powinny powstać bardziej skuteczne przepisy lobbingowe, które nie pozostałyby tylko na papierze. Czy jest jakiś pomysł na rozsądne rozwiązanie tego problemu?
Andrzej Zoll*:
Kwestia lobbingu powinna być elementem dużego aktu prawnego, w którym uregulowana byłaby od początku do końca procedura legislacyjna. I jeden z rozdziałów zawierałby przepisy lobbingowe. Wywieranie wpływu przez organizacje biznesu musi być ściśle powiązane z procedurą legislacyjną. Jednak w obowiązującej ustawie o lobbingu znajduje się wiele dobrych koncepcji, które można by przenieść do tego aktu.
Jakie są to rozwiązania?
Na przykład możliwość udziału lobbystów w posiedzeniach komisji sejmowych. Niedobrze się dzieje, jeśli na sali jest więcej lobbystów niż posłów. W zasadzie przy uchwalaniu każdej ustawy powinno być wysłuchanie publiczne. Za rzadko wykorzystujemy tę formę debaty nad projektami ustaw. Osoby zainteresowane byłyby zapraszane i miałyby szanse wygłoszenia swoich racji. Tworzyłoby to jawną procedurę, bez zakulisowych gierek, które i tak by pewnie się odbywały. Nie łudźmy się, każda ustawa o znaczeniu gospodarczym będzie poruszała różne grupy nacisku. Część osób na niej straci, a inni zyskają.
Politycy i opinia publiczna jednak nie potrafią odróżnić, co jest działaniem legalnym, a co nielegalnym. Najlepiej pokazuje to reakcja na ostatnie tłumaczenia polityków.
To oznacza, że jest błąd w regulacji. Przepisy powinny jednoznacznie oddzielać te dwie sfery od siebie. Oskarża się na przykład wiceministra Szejnfelda, że skierował do ministra finansów opinię o ustawie o grach losowych. A przecież właśnie temu służą konsultacje międzyresortowe.
Miał prawo wysłać opinię resortu gospodarki o projekcie, ale chodzi o niejasne motywy wycofania poprawki, która przysporzyłaby Skarbowi Państwa dochody.
Rozmawiała Katarzyna Żaczkiewicz
Czy żadna ustawa nie jest w stanie tego rozwiązać? Dlaczego Rządowe Centrum Legislacji w ciągu pół roku przygotowało tylko trzy projekty ustaw? Czy projekt zmian w konstytucji (złożony przez b.prezesów TK) wzmacniający rolę premiera nie leży w interesie obecnego prezydenta ani też żadnego z kandydatów w wyborach w 2010 roku?
*Andrzej Zoll, profesor prawa karnego na Wydziale Prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego, były prezes Trybunału Konstytucyjnego i rzecznik praw obywatelskich
Więcej: Dziennik Gazeta Prawna 8.10.2009 (197) – str. B10
Pełna wersja wiadomości prawno-gospodarczych – czytaj na gazeta prawna.pl.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna 8.10.2009 (197)




