Kalendarz wydarzeń
Październik 2019
PnWtŚrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

Partnerzy

GARR SA
GAPP SA
FGRN SA

Markethink - pomyśl zanim utopisz pieniądze


Porady ekspertów | Marketing 2009-08-06 10:23:27

Artykuł archiwalny
Ten artykuł jest starszy niż 12 miesięcy.

Kryzys, słowo które wdarło się do codziennego słowniczka przedsiębiorców, powoli traci na sile. Wzrosty amerykańskich i zachodnioeuropejskich indeksów giełdowych są jednymi z kilku przesłanek. Powodów jest wiele, jedną z nich jest wykorzystanie koncepcji marketingu inteligentnego.

Powodów pozytywnych zmian w gospodarce jest wiele, podobnie jak było mnóstwo przyczyn pęknięcia wielkiej bańki nadmuchanej przez kredyty hipoteczne. Pojawiło się wiele programów pomocowych, systemów wspierających oraz nowych sposobów kredytowania. Również świat marketingu wyciągnął rękę do przedsiębiorców.

Marketingowcy wprowadzili w życie odłożone wcześniej na drugi plan narzędzie, tzw. markethink. Jego zaletą są stosunkowo wysokie efekty do poniesionych kosztów. Innowacyjne podejście sprawia, że markethink wyróżnia się na tle innych instrumentów promocji.

W Polsce na palcach jednej ręki można policzyć realizacje, za którymi kryje się filozofia marketingu inteligentnego. Przyczyna takiego stanu rzeczy nie jest jasna. Tym bardziej, że stoją za nią same korzyści. Na dodatek patrząc na przykłady „zza oceanu” i Zachodniej Europy, firmy korzystające z markethinku szybko uzyskiwały przewagę i odbijały się od konkurencji mimo niekorzystnych okoliczności jakie potęgował kryzys gospodarczy.

Tworzenie dzieł markethinkowych wymaga dużej kreatywności od zespołu. Teraz trzeba porzucić szablony i dotrzeć do klienta treścią, forma przekazu schodzi na drugi plan”  - mówi Jarosław Włodarczyk, menedżer Pressiton Studio.

W realizacjach tej agencji znajdziemy pierwsze polskie wykorzystanie marketingu inteligentnego.

Źródeł przewagi markethinku nad środkami tradycyjnymi jest kilka. Przede wszystkim ogromna ilość wszelakiej promocji w mass mediach sprawiła, iż klient uodpornił się na nią. Wychodzimy z założenia, że klient szuka informacji, a nie pięknych ozdób. Zgodnie z założeniami markethinku, stawiamy na prostotę i szczerość przekazu” - kontynuuje Włodarczyk. Jak podkreśla, świetnym przykładem są serwisy WWW.

Statystyki pokazują, że aby zatrzymać Internautę na stronie, mamy pierwszych 10 sekund od momentu załadowania się serwisu. Czas ten internauta może spędzić oglądając piękne intro we Flashu (często jednak zamyka stronę zanim ta się załaduje) lub poznać logo i nazwę firmy oraz wstępny przekaz od przedsiębiorstwa. Te 10 sekund to tak naprawdę walka o klienta, bo jeśli sprawimy by został na naszej stronie, dopiero wtedy możemy rozpocząć proces przekonywania go do naszej oferty.

Nowa koncepcja choć wydaje się zagadkowa i tajemnicza, jest dość łatwa i poznając jej założenia, każdy przedsiębiorca może ją wykorzystać i złowić klienta. Jak to jest w wielu innych dziedzinach życia, doświadczenie jest tu bardzo cenne.

Warto również przyglądnąć się przykładom nie tylko z www.pressitonstudio.com, ale również z Zachodniej Europy i z USA. Przykładem na zastosowanie Markethinku jest kampania wyborcza Baracka Obamy, gdzie marketingowcy wykreowali postać kandydata o jakiej myśleli Amerykanie, szczerego, inteligentnego i z konkretnymi planami. Zawsze byli o krok przed pomysłami wyborców, np. poprzez stworzenie kanału na YouTube.

Jedną z zasad jakie przyjął Barack Obama, była prosta i klarowna komunikacja. Wypowiedzi kandydata demokratów były zwięzłe, konkretne. A hasło wyborcze to tylko trzy krótkie słowa: „Yes we can”, do których została stworzona specjalna piosenka wraz z teledyskiem, a skuteczny marketing wirusowy rozprzestrzenił link do filmiku nie tylko wśród Amerykanów.

Tagi: przedsiębiorczość akademicka markethink narządzia marketingu
Źródło: materiały prasowe
Opracowano we współpracy z:
Górnośląska Agencja Rozwoju Regionalnego SA
http://garr.pl
Projekt współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego
Logo PO KL Logo UE