Kalendarz wydarzeń
Październik 2018
PnWtŚrCzPtSoNd
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

Partnerzy

GARR SA
GAPP SA
FGRN SA

MamBiznes: Jak studenci robią biznes


Wiadomości | Sprzedaż 2009-02-18 13:30:11

Artykuł archiwalny
Ten artykuł jest starszy niż 12 miesięcy.

Coraz więcej młodych ludzi szuka w pracy samorealizacji i dobrej atmosfery. Obawa przed wpadnięciem w szpony korporacji często jest tak duża, że nie znika nawet w perspektywie wysokich zarobków. Dla tych osób własna firma jest alternatywą i celem, który warto osiągnąć. Droga do jego realizacji często zaczyna się już na studiach. Większość nie żałuje swojej decyzji o założeniu firmy.

Hot Apple? Tego jeszcze nie było

– Wszystko zaczęło się podczas pobytu w Pradze. Był zimowy poranek, a my z kolegą po imprezie chcieliśmy napić się czegoś ciepłego. Zamówiliśmy sobie właśnie Hot Apple i bardzo nam zasmakowało. Pierwsza myśl była taka, że przecież w Polsce jeszcze tego nie ma. Kelnerka przyniosła nam napój w torebkach, więc szybko przeczytałem na opakowaniu, kto produkuje i rozprowadza Hot Apple w Europie. Zadzwoniłem i w ten sposób wystartowała nasza działalność – opowiada o początkach swojej przygody z dystrybucją napoju w Polsce Bogumił Żyromski.

Po nawiązaniu kontaktu z przedstawicielem producenta na Europę Bogumił i jego kolega Piotr Zych przez sześć miesięcy jeździli na spotkania i szkolenia do Czech. Półtora roku temu podpisali umowę i stali się wyłącznym dystrybutorem napoju w Polsce. Obecnie mają blisko 50 stałych odbiorców na Dolnym Śląsku, w Wielkopolsce, w Krakowie i kilka punktów nad morzem.
- Ostatnio udało nam się nawiązać współpracę z restauracjami w Zakopanem. Wiążemy z tym duże nadzieje, ale jak będzie, dowiemy się dopiero, gdy na dobre rozkręci się sezon zimowy. Aktualnie najwięcej napoju sprzedajemy we Wrocławiu i Krakowie – mówi Żyromski.

Działalność firmy polega głównie na udziale w targach gastronomicznych. Klientów nie przybywa lawinowo, ale jak mówią właściciele firmy – nie jest źle.
– Wszystko mogłoby się toczyć szybciej, gdybyśmy wzięli kredyt, ale trochę się tego obawiamy. Teraz firma zarabia tyle, żeby się utrzymać. Inwestujemy też swoje oszczędności. Kiedyś słyszałem, że pierwsze trzy lata po założeniu własnej firmy to dokładanie do interesu. Jak na razie to się sprawdza – śmieje się Bogumił.

Bo nie miałam gdzie zrobić praktyk

– Na drugim roku Corporate Identity musiałam zrobić praktyki. Po pobycie w trzech różnych instytucjach zorientowałam się, że we Wrocławiu nie ma miejsca, w którym bym się realizowała. Poskarżyłam się siostrze. Gosia słuchała tego, co mówię, i nagle wypaliła: „To załóż swoją firmę!” – wspomina początki biura White Corporate Identity Katarzyna Pałys.

Najpierw zajmowała się drobnymi projektami od znajomych. Po pewnym czasie pojawiły się zlecenia od znajomych jej znajomych i pierwsze duże projekty. W tym czasie dołączyła do niej siostra.
– Studiuję psychologię, na początku nie zdawałam sobie sprawy z tego, że moje studia mogą dotykać zagadnień bliskich CI. Widziałam, jak Kasia siedzi całe noce nad projektami, dużo rozmawiałyśmy i okazało się, że moja wiedza wyniesiona ze studiów bardzo się przydaje. Tak wkręciłam się w to, co robiła Kasia – wspomina Małgorzata Pałys.

Kolejnym etapem rozwoju były zlecenia od fundacji i stowarzyszeń. Projekty były o wiele większe niż te, które dotychczas robiły dziewczyny. Musiały poświęcać coraz więcej czasu na to, żeby wywiązać się ze zobowiązań. W tym okresie przez ich minifirmę przewinęło się kilka osób, które jednak nie znalazły w sobie tyle determinacji, aby pracować charytatywnie po nocach.

Początki działalności były ciężkie. Nieprzespane noce, stres, brak funduszy. W przypadku White CI dochodził jeszcze jeden problem. – Gdy dostawałyśmy pierwsze większe zlecenia, ludzie pytali co to jest Corporate Identity? Różnie rozumiano też nasze tłumaczenia, ale jeden motyw pojawiał się ciągle. Chodziło o prezentacje naszych propozycji znaków graficznych, za każdym razem słyszałyśmy, że takie coś można kupić za 30 zł w sieci – wspominają założycielki White CI.

Siostry Pałys swoją pracę nazywają „budowaniem świata przeżyć dla klientów ich klientów”. Corporate Identity to kompleksowe usługi kreowania tożsamości firmy. Składają się na nie m.in. public relations, image, wypracowanie logo.

– Pomagamy firmie poznać jej tożsamość, zwerbalizować ją, a potem dzięki narzędziom PR komunikujemy to na zewnątrz. Tworzymy prosty schemat tego, co sobą reprezentuje nasz klient. Wydaje się to łatwe, ale wcale takie nie jest. Wszelkie nasze wnioski podparte są badaniami, które często trzeba przeprowadzić z zegarmistrzowską precyzją. Badania też nie biorą się z nieba. Zanim opracujemy np. ankietę, musimy wybrać dla niej odpowiednią podbudowę teoretyczną. To wszystko pochłania czas – opowiada Małgorzata.

- Staramy się robić wszystko jak najlepiej, aby nie wypaczać hasła, które jest w naszej nazwie. Chcemy robić białe CI. Nie uznajemy czarnego PR. Naszymi działaniami chcemy zadać kłam stereotypowi, że PR to nic więcej niż ładne kłamstwo – mówi Luiza Jurgiel, członkini zarządu firmy.

Obecnie White Corporate Identity to pięcioosobowa firma. Jak mówią jej założycielki, starają się cały czas rozwijać.

– Musimy zrezygnować z robienia projektów non profit i przejść do sektora komercyjnego. Tym bardziej, że już niedługo wszyscy nasi pracownicy i my same skończymy studia. Nie chciałabym jednak zmienić tego, że tę firmę tworzą osobowości. Można mieć dużo kasy, komputery i sprzęt, ale jeżeli nie ma się zgranego zespołu, trudno o sukces. W naszej firmie największy kapitał stanowią właśnie ludzie – mówi Katarzyna.

Akademicki Inkubator Przedsiębiorczości

Od kilku lat młodzi przedsiębiorcy z Wrocławia mogą korzystać z pomocy Akademickiego Inkubatora Przedsiębiorczości. Ta inicjatywa skierowana jest głównie do studentów i absolwentów uczelni wyższych. Jednym z warunków uzyskania pomocy jest właśnie ukończenie wrocławskiej uczelni i aplikowanie do AIP nie później niż 5 lat po uzyskaniu dyplomu. Obecnie z AIP współpracuje 20 firm, najwięcej, bo aż 15, to firmy założone przez studentów lub absolwentów Politechniki Wrocławskiej.

Najpopularniejsze branże to biotechnologia, informatyka, doradztwo w zakresie pośrednictwa i kooperacji między firmami. Dużym atutem inkubatora jest jego lokalizacja we Wrocławskim Parku Technologicznym.

- Oprócz inkubatora w parku technologicznym działa już około stu firm innowacyjnych. Kontakt z nimi jest dla młodych przedsiębiorców możliwością nawiązywania współpracy, co ułatwia poszukiwanie kontrahentów – mówi dr Leszek Kwieciński, przewodniczący Rady Nadzorującej AIP Uniwersytetu Wrocławskiego.

Jedną z firm inkubatora, która wygrywa konkurencję dzięki temu bezpośredniemu kontaktowi, jest Co-worker, o której dr Kwieciński mówi, że jest okrętem flagowym AIP.– Co-worker zaczynał z dwoma pracownikami, obecnie zatrudnia już osiem osób i ciągle się rozwija.

Firma zajmuje się pozyskiwaniem funduszy unijnych dla swoich klientów. Co-worker już niedługo wyjdzie na wolny rynek, co jest niewątpliwym sukcesem – chwali firmę Kwieciński. – Z drugiej strony świetnie radzą sobie firmy założone przez ludzi związanych z Politechniką. Szczególnie te działające w branży informatycznej i logistycznej – dodaje.

AIP proponuje początkującym przedsiębiorcom przestrzeń biurową po cenach dużo niższych niż komercyjne, ponadto pomoc prawną i obsługę księgową, możliwość korzystania z infrastruktury – światłowodów, linii telefonicznych, internetu, urządzeń biurowych i sali konferencyjnej.

Adres stowarzyszenia – mój pokój

Co trzeba umieć, żeby założyć stowarzyszenie? Jak twierdzi Maciek Guzik z Opola, niewiele:
– Po pierwsze trzeba załatwić papierkową robotę, statut, NIP, konto bankowe, deklarację podatkową. Po drugie mieć pomysł na działalność, a po trzecie znać 15 pełnoletnich osób, żeby wpisali się jako członkowie założyciele.

Maciek wraz z trzema kolegami założyli „Stowarzyszenie Miłośników Siatkówki”. Siedzibą ich stowarzyszenia jest pokój Maćka.

– Prowadzimy treningi dla grup młodziczek, kadetek i juniorek. W przyszłym roku planujemy kolejny nabór. Obecnie oprócz treningów gramy w lidze wojewódzkiej – mówi Maciek – ale to jest ta formalna działalność. Z drugiej strony, aby stowarzyszenie działało, potrzebujemy funduszy, ich pozyskanie sprowadza się do proszenia o sponsoring lub pisania wniosków do urzędu miasta. Aktualnie piszę już chyba piąty wniosek o dofinansowanie – dodaje.

Zanim Maciek zaczął pracę na własną rękę, pracował w opolskim Uczniowskim Klubie Sportowym. Formę stowarzyszenia wybrał, ponieważ było najłatwiejsze do założenia. Maciek posiada uprawnienia trenera młodzieży w siatkówkę i – jak sam mówi – gra jest jego całym życiem. W stowarzyszeniu pracuje jako wolontariusz, ale jest to tylko etap do zatrudnienia się jako trener.

– Stowarzyszenie działa krótko, więc pracujemy w nim jako wolontariusze, ale może za rok jak wszystko się rozkręci, zaczniemy już zarabiać jak profesjonalni trenerzy. Oczywiście nie takie kwoty jak szkoleniowcy siatkówki seniorskiej, ale to zawsze będzie jeden krok bliżej celu – z dumą dodaje Maciek.

Masz pytanie dotyczące uzyskania dotacji z UE? Zadaj pytanie na forum naszym specjalistom.
Tagi: kontakt biuro klienci doradztwo wysoki przedstawiciel praktyka targi wiedza problem klient decyzja kredyt sektor internet realizacja instytucja projekty cena usługi kwota przedsiębiorczości przedsiębiorcy pomoc przedsiębiorców działalność firma praca rok projekt pracownik fundusz działalności polska cel wniosek rynek przypadek
Źródło: www.mambiznes.pl
Opracowano we współpracy z:
Górnośląska Agencja Przekształceń Przedsiębiorstw
http://gapp.pl
Projekt współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego
Logo PO KL Logo UE