Kalendarz wydarzeń
Listopad 2019
PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930 

Partnerzy

GARR SA
GAPP SA
FGRN SA

NBP: Wprowadzenie euro opłaci się Polsce


Wiadomości | Finanse 2008-10-09 11:03:57

Artykuł archiwalny
Ten artykuł jest starszy niż 12 miesięcy.

Wyższy wzrost gospodarczy i podwyżki pensji - takie korzyści wspólnej waluty przedstawia raport powstający za prezesury Sławomira Skrzypka. Wymienia więcej zalet euro niż ten, który powstał za Balcerowicza

Przez ostatnie kilkanaście miesięcy, od czasu gdy Sławomir Skrzypek został szefem Narodowego Banku Polskiego, przedstawiciele banku centralnego nie chcą się wypowiadać o tym, czy wejście do strefy euro nam się opłaci. Prezes Skrzypek wielokrotnie przekonywał, że przyjmuje "neutralne stanowisko", dopóki nie powstanie kompleksowy raport o korzyściach i kosztach euro.

Poprzedni szef NBP - Leszek Balcerowicz - był zwolennikiem szybkiego przyjęcia wspólnej waluty w Polsce. Także zlecił napisanie raportu o skutkach euro - został opublikowany na początku 2004 roku i jednoznacznie wskazywał, że więcej będzie korzyści.

Raport się wykluwa

"Raportu Skrzypka" jeszcze nie ma, ujrzy on światło dzienne pod koniec roku, jednak już dziś znane są wnioski z projektów badawczych, które się na niego złożą. NBP za każdym razem powtarza, że wynik pojedynczego badania nie determinuje wyniku całego raportu. Ekonomiści, którzy śledzą prace Biura ds. Integracji ze Strefą Euro (BISE), są jednak pewni, że i w tym raporcie plusy przeważą nad minusami. - Jestem spokojny o wynik - mówi Andrzej Rzońca, wiceprezes Forum Obywatelskiego Rozwoju.

W nowym raporcie postanowiono zbadać kilkadziesiąt tematów (m.in. kwestie prawne, przepływy inwestycji zagranicznych, wpływ euro na strategię zarządzania długiem skarbu państwa), jednak rzeczywiście najistotniejszych jest tylko kilka. - Po pierwsze: jaki będzie efekt euro dla naszego wzrostu gospodarczego, po drugie: ile stracimy, oddając w ręce Europejskiego Banku Centralnego własną politykę pieniężną, i po trzecie: o ile mogą wzrosnąć ceny, gdy będziemy je przeliczać na euro i niektórzy nie oprą się pokusie zaokrąglania - wylicza Jakub Borowski, główny ekonomista Invest Banku i główny autor raportu NBP z czasów Balcerowicza.

Małe procenty, duże kwoty

Co będziemy mieć z euro? Ekonomiści tłumaczą to tak: znikną koszty transakcyjne i ryzyko kursowe, w strefie euro stopy procentowe będą niższe. Z tych powodów gospodarka będzie się rozwijała szybciej, bo firmy będą bardziej efektywne, będą mogły więcej inwestować, produkować, sprzedawać. I płacić swoim pracownikom.

Efekt ten zmierzyli eksperci z NBP. Ich zdaniem nasz PKB będzie w dłuższej perspektywie o 7,5 proc. wyższy, niż gdybyśmy euro nie przyjęli, aż 90 proc. tego wzrostu zrealizuje się w pierwszych 10 latach członkostwa w unii walutowej.

- Efekt jest większy i następuje szybciej, niż to wynikało z naszych badań! - nie kryje zaskoczenia Borowski. - Według naszych wyliczeń PKB miał wzrosnąć o 6 proc., a efekt miał być rozłożony na 20 lat.

Optymistycznym wydźwiękiem tej analizy jest też zaskoczony Maciej Bukowski, prezes Instytutu Badań Strukturalnych, członek zespołu doradców premiera Donalda Tuska. IBS robił podobne analizy i wyszło z nich, że ten korzystny efekt będzie mniej więcej trzy razy niższy. Ale nawet ten wynik czyni z Bukowskiego gorącego zwolennika euro. - Przy PKB przekraczającym bilion złotych rocznie te małe procenty dają poważne kwoty. Zrezygnować z euro to zrezygnować z przynajmniej kilkudziesięciu miliardów złotych - tłumaczy.

Mamy zbieżność czy nie?

Sceptycy i przeciwnicy rezygnacji ze złotego przypominają, że kiedy będziemy posługiwać się wspólną walutą, to decyzje Europejskiego Banku Centralnego będą nas w pełni dotyczyć nawet wtedy, gdy nasza gospodarka będzie potrzebować zupełnie innego traktowania niż rozwinięte gospodarki zachodnioeuropejskie.

- My rozwijamy się w tempie 5-6 proc. rocznie, stara Europa - najwyżej 2 proc. Po co wchodzić do klubu o tak niskim tempie wzrostu PKB? Przecież my powinniśmy gonić najbogatszych. Własna polityka pieniężna może być narzędziem wspierającym wzrost - słychać od eurosceptyków.

Ekonomiści uspokajają, że nie chodzi o to samo tempo wzrostu, ale o synchronizację cykli koniunkturalnych. Z badań NBP wynika, że do gospodarki strefy euro jesteśmy podobni w tym samym stopniu, co niektóre kraje już w niej będące. Wejście do strefy euro nie zaszkodzi naszemu dobrobytowi - choć polityka pieniężna nie będzie sterowana przez NBP, to wahania konsumpcji nie będą istotnie większe niż poza euro.

Silny złoty schłodzi ceny

A co z inflacją? Ankiety pokazują, że Polacy najbardziej boją się skutków zaokrągleń cen przy ich przeliczaniu na nową walutę. Ekonomiści tłumaczą, że to będzie zjawisko niewielkie i jednorazowe.

Zespół ekonomistów NBP sprawdził szczegółowo, co może stać się z cenami. I to nie tylko w zależności od kursu przeliczenia (zbadano sto możliwości od 3 do 4 złotych za euro), ale także od tego, czy ceny będą zaokrąglane do jednego eurocenta w górę, do najbliższej atrakcyjnej ceny (np. 9,99 euro, 999 euro) lub okrągłej (10 euro, 200 euro). Zdaniem autorów tej części raportu relatywnie najbardziej możemy odczuć wzrost cen dóbr najczęściej kupowanych. Okazuje się bowiem, że połowa wydatków przeciętnego gospodarstwa domowego dotyczy dóbr kosztujących mniej niż 7,60 zł.

A jak to się przełoży na inflację? Autorzy od razu zaznaczają, że najczarniejsze scenariusze nie mają szans się ziścić w pełnej formie, m.in. ze względu na konkurencję na rynku, czujność kupujących czy działania administracyjne zniechęcające do zaokrąglania. - Również moim zdaniem nieliczne będą sytuacje, gdy cena nie będzie zaokrąglana do najbliższego eurocenta w górę - zgadza się Jakub Borowski.

Według tego podstawowego scenariusza inflacja mogłaby podskoczyć o 0,3 do 0,7 pkt proc. W najgorszym przypadku opracowanie NBP mówi o 3,29 pkt proc. dodatkowej inflacji. Stałoby się tak jednak, gdyby wszystkie ceny były zawyżane do najbliższej okrągłej ceny, a kurs przeliczenia wyniósł 3,99 zł.

- Mam żal do autorów tego badania, że w jasny i wyraźny sposób nie pokazali najbardziej prawdopodobnego scenariusza. Już widzę polityków, którzy będą straszyć kilkuprocentowym wzrostem inflacji - mówi Andrzej Rzońca z FOR.

Nie tak dawno szef PiS Jarosław Kaczyński mówił, że "są takie wyliczenia", które mówią, że przeciętny emeryt straci 240 zł miesięcznie na rezygnacji ze złotego. Ekonomiści uznali te prognozy za bzdurne, ale NBP nie chciał komentować wypowiedzi Kaczyńskiego.

Zyski rozwodnione

Ekonomiści rynkowi nie mają wątpliwości, że euro nam się opłaci. Nie są jednak pewni, czy taki wniosek będzie jasno płynął z ostatecznej wersji raportu przyjętej przez zarząd NBP. - On będzie liczył pewnie kilka tysięcy stron, żaden przeciętny czytelnik przez niego nie przebrnie. Wszystko zależy od osoby, która na koniec napisze syntezę raportu - przyznaje Ryszard Petru, główny ekonomista Banku BPH. - Trudno mi sobie wyobrazić Sławomira Skrzypka, który wychodzi i mówi o euro w superlatywach. Zwłaszcza po tym, jak na swojego doradcę wybrał Cezarego Mecha, znanego przeciwnika euro - dodaje Rzońca.

Dlatego w podsumowaniu spodziewają się raczej rozwodnienia pozytywnego przekazu. Akcentowane mogą być straty, jakie sektor finansowy poniesie na zniesieniu kosztów transakcyjnych i ryzyka walutowego (oszacowano je na 3 mld zł, jednak eksperci są pewni, że banki odbiją to sobie na większej akcji kredytowej spowodowanej niższymi stopami procentowymi). Podkreślone też może być niebezpieczeństwo ewentualnego boomu kredytowego i zagrożenie przegrzaniem na rynku nieruchomości. Niepewna sytuacja na rynkach finansowych też może być argumentem rozwadniającym.

Masz pytanie dotyczące uzyskania dotacji z UE? Zadaj pytanie na forum naszym specjalistom.
Tagi: biuro analiza raport ekspert ryzyko przedstawiciel nieruchomości polityk polityka wynik decyzja 2004 stanowisko sektor kraj unia możliwości bank projekty cena działania wzrost kwota koszty inwestycja firma praca rok polski pracownik polska osoba wniosek rynek przypadek koszt europejski gospodarka euro
Źródło: Gazeta Wyborcza
Opracowano we współpracy z:
Górnośląska Agencja Rozwoju Regionalnego SA
http://garr.pl
Projekt współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego
Logo PO KL Logo UE