Kalendarz wydarzeń
Wrzesień 2019
PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
30      

Partnerzy

GARR SA
GAPP SA
FGRN SA

Związkowcy zrobią wszystko, by inflacja rosła


Wiadomości | Księgowość 2008-07-30 14:26:40

Artykuł archiwalny
Ten artykuł jest starszy niż 12 miesięcy.

Związki zawodowe z przewodniczącym Solidarności na czele proponują cudowne rozwiązanie dla podtrzymania wzrostu gospodarczego. Według związkowców cytowanych przez dzisiejszy „Puls Biznesu” pensje w Polsce nie rosną, co spowoduje spadek popytu wewnętrznego.

Przedsiębiorcy nie podwyższając pensji w opinii związków narażają gospodarkę na kryzys. Wzrosty płac w ich opinii powinny być jak najszybsze i jak największe, aby podtrzymać aktywność gospodarczą. Takie pomysły forsowane przez przewodniczącego Janusza Śniadka już były w Polsce wprowadzane w życie. Niestety skutek był opłakany.

Kilkanaście lat temu tzw. reforma Rakowskiego polegająca na drukowaniu pustego pieniądza doprowadziła do dramatycznego wzrostu nierównowagi gospodarczej, wzrostu inflacji i jeszcze bardziej pustych półek. Efektem ubocznym była zapaść gospodarcza i wzrost bezrobocia wynikający z braku rachunku ekonomicznego w działalności gospodarczej i nie uwzględniania wydajności. Wysokie koszty pracy (nominalne) doprowadziły w tamtym czasie wprost do pogłębienia kryzysu.

Przedstawiciele pracowników nie zwracają uwagi nawet na to, że wynagrodzenia w przeciągu ubiegłego roku wzrosły o 12 proc., a inflacja wyniosła nieco ponad 4 proc. Oczywiście są to średnie i pewnie wiele osób nie potwierdzi tej statystyki. Ale ci którzy zmieniali pracę, podwyższali kwalifikacje, są aktywni na rynku pracy, już na pewno większości tak. I to jest tak naprawdę sposób na poprawę sytuacji finansowej pracownika. Rozdawnictwo poprzez nominalne indeksowanie płac pozostanie tylko papierowym rozwiązaniem i to z czasem dosłownie, jak w portfelu pojawi się wiele nic nie wartych banknotów. Jeszcze nie tak dawno temu większość Polaków była papierowymi milionerami, a nawet miliarderami. Niektórzy już o tym zapomnieli.

Patrząc realnie, wprowadzenie teorii związkowców w życie to powrót do galopującej inflacji i spadku wartości złotego. Dziś proponowane podwyższanie płac znacznie powyżej wzrostu wydajności, to ziszczenie się drugiej rundy inflacyjnej. W dłuższej perspektywie taki scenariusz może tylko doprowadzić do spadku siły nabywczej z punktu widzenia pracowników. Ci ostatni nominalnie będą mieli więcej, ale kupią za te same pieniądze dużo mniej. Wyższe płace na początku dają wyższą siłę nabywczą i do tego momentu pan Śniadek ma rację, ale ta siła nabywcza przekształca się we wzrost popytu konsumpcyjnego – kupujemy więcej, rośnie popyt, a za tym rośnie import. Wzrost importu to prosta droga do osłabienia złotego i w dalszej kolejności do wzrostu cen, szczególnie nośników energii. Hamowanie takiej inflacji to już olbrzymi problem.

W efekcie uderza to jeszcze bardziej w najmniej zarabiających. W świecie teorii ekonomicznej już od kilkunastu lat panuje pewien konsensus bez względu na opcję ideologiczną, że w prawidłowo rozwijającej się gospodarce potrzebna jest niska i co ważne stabilna inflacja. W takich warunkach można zmniejszać bezrobocie, planować inwestycje i zakupy. Kursy podstaw ekonomii nie jest trudny i nawet związkowcy i politycy mogliby go zrozumieć, tylko czy tego chcą? Niestety w gospodarce nic nie jest za darmo, a to już nie służy doraźnym celom politycznym, które karmią się rozdawnictwem. Pracownicy i konsumenci nie powinni dawać się już zwodzić mirażom łatwych rozwiązań i na szczęście coraz częściej tak się dzieje.

Tagi: moment wysoki rachunek przedstawiciel pieniądze polityk problem zakup życie wartość warunek cena wzrost przedsiębiorcy inwestycja praca rok pracownik działalności polska cel rynek koszt gospodarka
Źródło: bankier.pl
Opracowano we współpracy z:
Górnośląska Agencja Rozwoju Regionalnego SA
http://garr.pl
Projekt współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego
Logo PO KL Logo UE