Kalendarz wydarzeń
Grudzień 2019
PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

Partnerzy

GARR SA
GAPP SA
FGRN SA

W Unii dwa razy lepiej


Wiadomości | Dotacje 2008-07-08 09:42:29

Artykuł archiwalny
Ten artykuł jest starszy niż 12 miesięcy.

Co piąty Polak nie miał w 2003 r. pracy, średnia pensja w przedsiębiorstwach przekraczała 500 euro, a inwestycje bezpośrednie sięgały 4 mld euro. Cztery lata po akcesji do UE wskaźniki te były prawie dwa razy lepsze

Urząd Komitetu Integracji Europejskiej wydał z półtoramiesięcznym opóźnieniem raport przypominający Polakom, co w gospodarce zdarzyło się od momentu wejścia Polski do Unii.

Cyfry mówią same za siebie

Jeszcze w 2003 r. stopa bezrobocia wynosiła 20 proc., średnia płaca w sektorze przedsiębiorstw 537 euro, a napływ bezpośrednich inwestycji zagranicznych 3,7 mld euro. Cztery lata później wskaźniki poprawiły się, i to znacząco: bezrobocie spadło do 11,4 proc., płaca wynosi już 850 euro.

Gwałtowny wzrost płac (liczony w euro) można tłumaczyć jako następstwo umocnienia się złotego. Tyle tylko, że to umocnienie jest jednym z efektów wejścia Polski do Unii. Po 1 maja 2004 r. znacząco wzrosły inwestycje zagraniczne. W minionym roku sięgnęły 12,8 mld euro (czyli ponad 48 mld zł), aż trzy razy więcej niż w 2003 r. Nawet optymiści byli zaskoczeni tak dużym skokiem.

- Nie doceniliśmy, jak bardzo po naszym wejściu do Unii poprawi się wizerunek Polski jako kraju, w którym ryzyko inwestycji jest małe - podkreśla Adam Żołnowski, odpowiedzialny za inwestycje zagraniczne w firmie konsultingowej PricewaterhouseCoopers.

Drugim wsparciem dla złotego (i całej polskiej gospodarki) był strumień euro płynący z unijnego budżetu. W 2007 r. Polska otrzymała 8 mld euro - to aż 2 proc. całego polskiego PKB. Odliczając składki przekazywane do unijnego budżetu, dostaliśmy 5,2 mld euro. Nieznacznie wyprzedziła nas jedynie Grecja.

Unijne pieniądze, rozdzielone m.in. w postaci dotacji dla przedsiębiorstw, przyczyniły się do powstania 317 tys. miejsc pracy. - Jeżeli przyjąć, że dynamika przyrostu wartości transferów z UE będzie się utrzymywać w kolejnych latach, to niedługo ich roczna wartość zrówna się z roczną wartością bezpośrednich inwestycji zagranicznych - twierdzi UKIE.

Kolejnym unijnym "dopingiem" okazało się otwarcie rynków pracy (całkowite w Wielkiej Brytanii i Irlandii, częściowe w innych krajach). Jego efektem ubocznym stał się brak wykwalifikowanych pracowników w wielu segmentach polskiej gospodarki (chociażby w budownictwie).

- Otworzenie rynków pracy wpłynęło na obniżenie bezrobocia i wzrost presji płacowej w Polsce - stwierdza raport. A co równie ważne, znaczący wpływ na polski PKB (i na umacnianie się złotego) mają transfery gotówki od rodaków zatrudnionych za granicą. W 2007 r. - według szacunków NBP - przekroczyły one 20 mld zł. To więcej, niż w 2003 r. wyniosły inwestycje bezpośrednie w Polsce (około 16 mld zł).

Polscy rolnicy mistrzami Europy

Na wejściu do UE skorzystali rolnicy i cały przemysł związany z rolnictwem. "Ssanie" polskiej żywności przez unijny rynek oraz bezpośrednie płatności z unijnego i polskiego budżetu spowodowały, że w samym tylko 2007 r. dochody rolników wzrosły o 13,7 proc. W całej UE wzrosły o 5,4 proc.

Ponieważ polska wieś jest bogatsza, zaczyna przyspieszać proces konsolidacji gruntów: w minionym roku średnia powierzchnia użytków rolnych w gospodarstwach wynosiła 9,9 ha, podczas gdy jeszcze cztery lata wcześniej ponad hektar mniej.

A w przypadku firm rolno-spożywczych możemy mówić o największym boomie w historii. Aż o 400 proc. zwiększyło się dodatnie saldo handlu produktami rolno-spożywczymi. W 2007 r. łączna wartość eksportu wyniosła aż 9,7 mld euro (lwia część trafiła do Niemiec). Dzięki temu przedsiębiorstwa z sektora rolnego mają dużo pieniędzy na inwestycje. W ubiegłym roku aż 7 mld zł.

Nie wszystkim poszło tak dobrze

Nie wszystkim krajom regionu udało się zdyskontować członkostwo w UE w tym samym stopniu. Wystarczy sięgnąć po przykład republik nadbałtyckich. Do niedawna były uznawane za prymusów wśród nowych państw UE. W latach 2004-06 ich gospodarki rozwijały się w średnim tempie 7,5 proc. rocznie. Za ten szybki rozwój zapłaciły jednak wysoką cenę - w ubiegłym roku tempo wzrostu konsumpcji i płac przekroczyło 24 proc. Inflacja eksplodowała i dziś np. na Litwie wynosi 12 proc. - Istnieje realna obawa, że w tych krajach dojdzie do załamania gospodarczego - ostrzega raport UKIE.

Czy wejście do Unii przyniosło nam jakieś negatywne efekty? Tutaj rządowy raport mówi niewiele. Zwraca uwagę, że od momentu wejścia do Unii widoczny jest wzrostu deficytu na rachunku bieżącym. Raport UKIE przyznaje też, że w pierwszych miesiącach po wejściu Polski do Unii inflacja podskoczyła. Na szczęście proinflacyjny "efekt akcesji" okazał się krótkotrwały. Z poziomu 3,5 proc. w 2004 r. inflacja spadła do poziomu 1 proc. w 2006 r.

- Prawda jest taka, że negatywnych zmian makroekonomicznych wywołanych wejściem do Unii jest po prostu bardzo mało. A może nie ma ich prawie wcale? - zastanawia się Mateusz Szczurek, główny ekonomista banku ING.

*Raport "Cztery lata członkostwa Polski w UE" zostanie przedstawiony na środowej konferencji współorganizowanej przez Urząd Komitetu Integracji Europejskiej i Konfederację Pracodawców Prywatnych "Lewiatan"

Masz pytanie dotyczące uzyskania dotacji z UE? Zadaj pytanie na forum naszym specjalistom.
Tagi: raport ryzyko moment rachunek pieniądze urząd 2004 produkt sektor kraj unia składki rozwój wartość przedsiębiorstwa bank 2006 konferencja wzrost inwestycja dotacja firma praca rok prawo polski polska 2007 rynek przedsiębiorstw przypadek europejski gospodarka euro
Źródło: Gazeta Wyborcza
Opracowano we współpracy z:
Górnośląska Agencja Rozwoju Regionalnego SA
http://garr.pl
Projekt współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego
Logo PO KL Logo UE