Podatnicy muszą udowadniać fiskusowi, że mają dzieci
Wiadomości | Finanse 2008-06-16 12:14:51
Fiskus żąda od podatników, którzy skorzystali z ulgi na dzieci aktów urodzenia, kserokopii legitymacji szkolnych czy studenckich. Podatnicy muszą udowadniać urzędom skarbowym, że mają dzieci. Według Ministerstwa Finansów to rutynowa kontrola i nie należy się w niej dopatrywać akcji wymierzonej przeciwko podatnikom, którzy skorzystali z ulgi - podaje Gazeta Wyborcza.
"Do niedawna nie było wiadomo, jak fiskus sprawdzi, czy dzieci, na które odliczono ulgę, istnieją. Gdy w ustawie o PIT pojawił się ten odpis, eksperci podatkowi zwracali uwagę, że przepisy wcale nie wymagają dokumentowania posiadania potomstwa. Dowcipkowali, że z pewnością nie będą potrzebne faktury VAT, czyli dokument najczęściej wymagany przy innych ulgach. Już poważniej mówili, że nie ma żadnego dobrego sposobu kontroli" - czytamy w Gazecie Wyborczej.
"Kazać przynieść podatnikowi akt urodzenia? Można go mieć, ale dziecka nie wychowywać. Ulga zaś przysługuje rodzicowi wychowującemu dziecko. Dowód osobisty? W starych dowodach rodzice mieli wpisane dzieci, w nowych już nie. Przyprowadzenie do urzędu skarbowego potomka jako namacalnego dowodu? Nieuczciwi podatnicy mogliby sobie nawzajem wypożyczać dzieci. - Mogą być nadużycia - alarmowali eksperci' na łamach dziennika.
"Tak było w latach 80. XX wieku w Stanach Zjednoczonych, gdzie źle skonstruowane przepisy spowodowały zgłoszenie do ulgi 7 mln wirtualnych dzieci. Potem, gdy przepisy się zmieniły, owe 7 mln dzieci nagle wyparowało. Złośliwcy mówili o największym porwaniu w dziejach USA" - ostrzega Gazeta Wyborcza.
Ulga w wysokości 1145,08 zł na każde dziecko odbiła swoje piętno na budżecie państwa. Zarówno rząd, jak i samorządowcy liczą, ile na uldze stracili. Szacunki pokazują, że budżet Warszawy będzie na minusie 432, a Wrocławia 115 mln zł. Samorządowcy ostrzegają, że może się to odbić na inwestycjach związanych z przygotowaniami do Euro 2012.
Źródło: bankier.pl




